Świąteczne przedstawienie o przewrotnym, ale i jednocześnie wiele mówiącym tytule wystawiła Grupa Teatralna „Zwykli Ludzie”, którą stanowią mieszkańcy Zimnej Wody i okolic.  W humorystyczny sposób opowiedziano o świętach Bożego Narodzenia i towarzyszących im zwyczajach.

To było ze wszech miar autorskie przedstawienie, począwszy od scenariusza, którego autorką jest Bernadeta Kot, poprzez muzykę stworzoną przez Aleksandrę Kuriatę, reżyserię Teresy Kot i wspaniałe występy aktorskie mieszkańców gminy Lubin.

Swoją premierę przedstawienie miało na początku stycznia w Raszówce, pokazywano je także w sąsiedniej gminie w Białej, a w minioną niedzielę w rodzimej świetlicy, która na czas wydarzenia stawała się na przemian niebem, pastwiskiem i kościołem.

Spektakl opowiadał o tym jak to  niebiański dział marketingu deleguje  swoich wysłanników na ziemię, by ogłosić na nowo dobrą nowinę. Chodzi też o to, by zabrać ludzi  w podróż w czasie i do Betlejem, co ma im przypomnieć o istocie świąt Bożego Narodzenia. Jeden z aniołów trafia na pastwisko do Polski i bardzo się stara, by współcześni ludzie nie wzięli go za wariata i wraz z nim  odwiedzili w stajence Jezusa.

Wiejska społeczność przygotowuje się do tej wyprawy pod nadzorem sołtyski oraz księdza i zabiera ze sobą odpowiednie podarki. Wśród nich jest m.in. laktator dla Maryi, wózek i zabawki dla dzieciątka, czy też narzędzia stolarskie dla Józefa.

W trakcie zabawnego spektaklu aktorzy wraz z publicznością odśpiewują także kolędy. Wśród widzów był m.in. ksiądz proboszcz Andrzej Tomaszewski, wójt Tadeusz Kielan, przewodniczący Rady Gminy Norbert Grabowski oraz radna Renata Jędrak i Lucyna Kopcza.

– To był niezwykły spektakl Zwykłych Ludzi – mówił ksiądz Andrzej Tomaszewski.

– Jestem pod bardzo dużym wrażeniem zaangażowania, skali przedsięwzięcia, gry aktorskiej i poczucia humoru. Gratuluję wam i bardzo dziękuję za zaproszenie i możliwość wspólnego świętowania z wami – dodał wójt Tadeusz Kielan.

W spektaklu występowało aż 16 osób i jeden pies, którego rola była także ważna. Fakt, że nie szczekał na spotkanego anioła, a obcych podobno nie lubił- uwiarygodniał go w oczach parafian wybierających się do Betlejem.

Spektakl zakończył się gromkimi brawami, a także niespodziewanym odśpiewaniem „Sto lat” dla Katarzyny Kłos, która kilka dni wcześniej obchodziła symboliczny półmetek życia.