To był dzień, w którym gmina Lubin wstrzymała oddech i zapłakała. 11 czerwca 2025 roku, w kościele pw. Matki Bożej Częstochowskiej w Lubinie, żegnaliśmy śp. Tadeusza Kielana – wójta, samorządowca, społecznika i bardzo dobrego człowieka. Gmina Lubin bardzo godnie oddała cześć swojemu gospodarzowi.
Od rana pod świątynią pojawiały się delegacje, przyjaciele, mieszkańcy i współpracownicy. Wzruszeni, milczący, z pochylonymi głowami w szacunku, ale i osobistym smutku. W kościele zebrała się rodzina, samorządowcy, poczty sztandarowe, druhowie, i setki mieszkańców.
Nad ołtarzem unosiła się pieśń chóru Via Musica, a wokół niego zebrało się kilkunastu kapłanów, którzy wspólnie celebrowali mszę. Zanim rozpoczęła się eucharystia głos zabrały osoby, które bardzo dobrze znały Tadeusza Kielana.
– Służba publiczna nie jest łatwa. To codzienny wybór, często trudne decyzje, czasem kompromisy. Ale są ludzie, którzy potrafią w tym wszystkim pozostać sobą – uczciwi, serdeczni, prawdziwi. Tacy, którzy nie budują murów, ale mosty. Nie dzielą – tylko łączą. Tadeusz Kielan był właśnie takim człowiekiem – mówił Norbert Grabowski, przewodniczący Rady Gminy Lubin.- Uczyliśmy się od niego samorządności nie z podręczników, ale z jego codziennej postawy. Nie szukał szybkich, łatwych rozwiązań, wiedział, że rozwój to proces, że potrzeba współpracy i czasu. Że dla dobra gminy trzeba czasem wyciągnąć rękę, nawet jeśli to trudne. Był uważny, wrażliwy, potrafił słuchać bez oceniania. Doradzał, ale nie narzucał. Był tam, gdzie biło serce gminy – na spotkaniach, festynach, zebraniach. Nie dla poklasku, ale z potrzeby serca. Tacy ludzie zostają w pamięci na długo.
– To zawsze jest trudne – żegnać kogoś, z kim się nie tylko pracowało, ale z kim dzieliło się dużą część życia. Tadeusz Kielan urodził się w Lubinie w 1957 roku, w czasie gdy Lubin bardziej przypominał dużą wieś niż miasto. Dorastał w otoczeniu przyrody, w rodzinie, która kochała drzewa i zwierzęta. I tę miłość do ziemi nosił w sobie zawsze. Poświęcił całe swoje życie Lubinowi, gminie Lubin i powiatowi lubińskiemu. – mówił Robert Raczyński, prezydent Lubina. – Wszystkie swoje pomysły i energię oddawał sprawom lokalnym. Zapewne spotykał ludzi niechętnych, czasem krytycznych, ale on sam nigdy nie był wrogiem dla nikogo. To była jego szczególna cecha, nieustanna gotowość do rozmowy i szacunku. Tadeuszu, dziękujemy Ci za te 43 lata.
– Gdyby widział nas tu dzisiaj wszystkich razem, na jego twarzy pojawiłby się uśmiech, ten charakterystyczny, spod wąsa. Można i trzeba być dumnym z jego życia, z tego, co zrobił dla gminy, dla powiatu, dla całej samorządności. Miał rzadką umiejętność prowadzenia trudnych rozmów w taki sposób, że nawet jeśli kończyły się słowem „nie”, to zawsze było to „nie” na chwilę. Zostawiał przestrzeń na powrót, na dialog, na dogadanie się. – mówił Paweł Kleszcz, starosta lubiński.
W imieniu druhów za otwartość, zrozumienie, życzliwość i współpracę wójtowi dziękował także Grzegorz Obara prezes zarządu oddziału powiatowego ZOSP RP. Głos zabrała również Patrycja Rozmus, która wystąpiła w imieniu posła Krzysztofa Kubowa. Wójta Tadeusza Kielana pożegnał publicznie również Dariusz Sędzikowski, przewodniczący Rady Sołtysów Gminy Lubin oraz ksiądz Józef Lisowski, kanclerz Legnickiej Kurii Biskupiej.
Ksiądz proboszcz Wojciech Skowron rozpoczął kazanie cytatem księdza Jana Twardowskiego
– „Odszedł cicho, bez słów pożegnania. Jakby nie chciał swym odejściem smucić, jakby wierzył, że wróci z dobrą wieścią”. Gromadzimy się tu jako wspólnota, trochę bezsilni wobec potęgi śmierci, która przychodzi jak grabieżca i zabiera tych, których kochamy. Ale jesteśmy tu razem, by podziękować, bo tak jak mówili przed chwilą ci, którzy go znali, ubogacał nas swoją obecnością i jednością. Nie wstydził się wiary, był człowiekiem, który łączył wiarę z działaniem. Dziękujemy Bogu nie za to, że go nam zabrał, ale za to, że go nam dał. Wierzymy, że spotkamy się po drugiej stronie życia. Dziękujemy za lata, miesiące, tygodnie, które mogliśmy dzielić z nim tu, na ziemi. Za dobro, które przez niego Bóg włożył w nasze życie. Tadeusz Kielan był przyjacielem, przewodnikiem. Jego wkład w rozwój naszej wspólnoty jest nie do przecenienia.
Po mszy, przy dźwiękach strażackich syren, kondukt żałobny przejechał na cmentarz w miejscowości Obora. W tym momencie miasto Lubin przystanęło na chwilę. W kaplicy na cmentarzu otwarta została księga kondolencyjna – dla tych, którzy chcieli pozostawić kilka słów wdzięczności, wspomnienia, albo tylko podpis. To tam trafiły też dziesiątki listów kondolencyjnych od instytucji, władz i mieszkańców.
Na miejsce ostatniego spoczynku wójta Tadeusza Kielana poprowadziła górnicza orkiestra z ZG Rudna, poczty sztandarowe i setki uczestników ceremonii pogrzebowej. Po modlitwach i ostatnim błogosławieństwie, trumnę opuszczono do grobu przy sygnałach świetlno-dźwiękowych strażackich wozów. To był dźwięk inny niż wszystkie – nie alarm, nie wezwanie. To było ostatnie „dziękujemy”.
Po nim trąbka zagrała pożegnalny utwór i ksiądz Janusz Kamiński, proboszcz parafii pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa, który prowadził ceremonię, podziękował wszystkim za obecność. Składanie kondolencji rodzinie poprzedził utwór „Stairway to Heaven” Led Zeppelin. To było kilka minut niezwykłego pożegnania.
– Wszyscy, którzy znali Tadeusza Kielana, zgodnie podkreślają, że nie był władzą zza biurka. Był obecny. Na zebraniach, dożynkach, spotkaniach sołeckich, turniejach szachowych, piknikach i inwestycjach. Miał swoje zdanie, ale szanował cudze. – mówi Sylwia Rozkosz, rzecznik prasowa wójta Tadeusza Kielana. – Miał przy tym w sobie spokój, który dawał oparcie i poczucie humoru, które potrafiło rozbroić każdą sytuację. Mówił jasno, działał uczciwie i patrzył z sercem, nawet wtedy, gdy nie było łatwo.
Galeria zdjęć poniżej:






